poniedziałek, 2 lutego 2009

Jak zarobić na nieruchomościach?

Jak przywrócić ruch w nieruchomościach? Deweloperzy mają swoje sposoby, które jeszcze niedawno nikomu nie przyszłyby do głowy. Co zadziwia nas dziś?

Były już mieszkania gotowe pod klucz, dzięki czemu za dopłatą kilkuset złotych do m2 klient nie musiał martwić się o dodatkowy koszt wykończenia lokalu, zwłaszcza gdy w grę wchodził kredyt hipoteczny. Deweloperzy na zachętę gratis dokładali zabudowę kuchni czy sprzęt AGD, samochód czy rodzinne wczasy w tropikach. Listę można by długo wymieniać. Czas pokazał, że zabiegi te na niewiele się zdały.

Zastój, brak chętnych do zakupu mieszkań stawia deweloperów pod ścianą, a dokładniej ostro przypiera ich do muru, za którym łatwo o bankructwo. W tej sytuacji nie czas na czekanie z założonymi rękami na zmianę sytuacji, bo recesja na razie tylko się pogłębia. Doskonale zdają sobie z tego sprawę inwestorzy, którzy co raz to zaskakują nową strategią sprzedaży. Jakich ofert możemy się spodziewać, rozeznanie rynku przeprowadziła wczorajsza Rzeczpospolita. Wybór jest całkiem interesujący.

Nowością stają się coraz bardziej skrystalizowane plany deweloperów, zamierzających przeznaczyć część niesprzedanych mieszkań na wynajem. Zamiar taki ma Red Real Estate Development, który w październiku br. odda do użytku kolejne osiedle - Alpha w Ursusie. Nie wyklucza on, że za kilka lat zaoferuje swym najemcom możliwość wykupienia lokali na własność. Podobnie, choć na mniejszą skalę, działaniem takim interesuje się m.in. również J.W. Construction, choć nie brak też opinii sceptycznych.– Nie mamy zamiaru wynajmować mieszkań na większą skalę. Rozważamy takie rozwiązanie tylko w przypadku osiedla Górczewska Park, jeśli do zakończenia budowy zostaną wolne lokale i zauważymy zainteresowanie ze strony klientów. Wynajem mieszkań przez dewelopera na pewno nie jest receptą na ciężkie czasy. Staramy się jednak dopasowywać ofertę do oczekiwań rynku – mówi Robert Wójcik, wiceprezes zarządu J.W. Construction Holding SA.

W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Ciurzyński, prezes Polnordu SA., który wskazuje na konieczność przygotowania i uruchomienia całej struktury, która musiałaby administrować i zarządzać wynajmowanymi mieszkaniami. To, jego zdaniem, biorąc pod uwagę, niewielkie przychody z najmu i brak pewności, co do trwałości wzrostowego trendu cen wynajmowanych mieszkań, stwarza duże ryzyko. Rozwiązanie więc wydaje się mało efektywne.

Skoro nie ma większych szans na gotowe i nowe mieszkanie wynajmowane od dewelopera, może łatwiej będzie zamienić stare lokum na nowe? Takie rozwiązanie, polegające na pozostawieniu, przepisaniu starego mieszkania na dewelopera w ramach rozliczenia funkcjomnuje obecnie w wielu firmach. Możliwości takie proponuje np. deweloper Unihaus czy Oppenheim Enterprise, firma zajmująca się udzielaniem kredytów deweloperskich i hipotecznych. Klientowi pozostaje dopłacić za nowe mieszkanie tylko różnicę. Sposób ten jest o tyle korzystny, że ułatwia finansowanie nieruchomości, uniezależniając w znacznym stopniu nabywcę od decyzji kredytowej banku, co nie bez znaczenia w warunkach piętrzących się procedur i utrudnień przy wysoko podniesionej poprzeczce dla zdolności kredytowej.

Nowe strategie są kolejnym uśmiechem w stronę klienta. Pytanie tylko, czy w warunkach ogólnego zastoju i powiększającego się bezrobocia, nie będzie to tylko grymas Mona Lizy. Bo choć zmiany zapowiadają się całkiem atrakcyjnie, nie da się ukryć, że i na nie coraz mniej starcza odwagi.
Źródło: TermoDom.pl

Brak komentarzy: